Miriam

Miriam


„Świętość świadczy o wieczności. Z tego świadectwa stale na nowo czerpie człowiek świadomość swego powołania i pewność przeznaczeń” – mówił Jan Paweł II podczas kanonizacji o. Kolbego w październiku 1982 roku.

Ta wypowiedź Ojca Świętego zainspirowała mnie parę lat temu do napisania artykułu o dwóch wyjątkowych kobietach; kiedy tekst ukazał się w Głosie Karmelu jedna była już świętą, druga wciąż czekała na wyniesienie na ołtarze. Postanowiłam dziś podzielić się z czytelnikami Areopagu21 tym tekstem, zważywszy, że w niedzielę, 17 maja, Mała Arabka dołącza do grona świętych zakonnic. Święty to ten, kto pozwolił Bogu całkowicie dysponować swoim życiem, tak by Boży obraz w pełni mógł się w nim odbić.

To Duch Święty tak kształtuje serce człowieka, by mógł On wyrzeźbić w nim obraz Chrystusa. Serce Edyty Stein było sercem niemieckiego filozofa i intelektualistki. Serce Mariam Baouardy było sercem prostej, niepiśmiennej i ubogiej Palestynki. Co je łączy? Co ma wspólnego życie „Maleńkiej Nic”, która porównuje siebie z mrówką czy robaczkiem z życiem Edyty Stein, filozofa i wybitnej intelektualistki?

Każda kroczyła własną niepowtarzalną ścieżką. Obie dotarły do celu, jakim było zjednoczenie z Bogiem. Dla obu była to droga biegnąca środkiem spraw tego świata, droga czynu i wiary, droga posłuszeństwa. Wierne córy Kościoła wolę miłości podarowały woli Bożej, stając się narzędziem do budowania Jego Królestwa. „Kto szuka prawdy szuka Boga, choćby o tym nie wiedział” (E. Stein).

Drogi powołania, drogi do świętości


Bóg naprostowuje zawiłe drogi Edyty i Mariam. Sprawia, że dzieją się rzeczy nie do pomyślenia. Choroba i cierpienie, a ostatecznie śmierć są dla nich drogą do spotkania z Bogiem, drogą do prawdziwego życia. On jeden ze zła może wyprowadzić dobro. Dwie historie życia – dwie drogi do Boga. Niby różne, a jednak układają się w podobne szlaki. Życie Edyty i Mariam od początku jest nakreślone przez Bożą Opatrzność. I obu życie jawi się jako księga zapisana literami wiary, nadziei i miłości. Wybitnie uzdolnione. Pierwsza pisze filozoficzne dzieła i tłumaczy św. Tomasza z Akwinu, druga, obdarzona niezwykłą wyobraźnią poetycką, tworzy głębokie modlitwy i hymny. Pierwsza – córka Izraela, wybitna intelektualistka, która Boga poznaje na drodze „intelektualnej kariery”; druga – Palestynka, z dziecięcą prostotą i naturalnością żyje w nieustannym zachwyceniu Bogiem. Język Mariam jest prosty, subtelny, poetycki, wyśpiewany. Edyta operuje językiem naukowca, filozofa wyczulonego na egzystencjalną stronę ludzkiego bytu. W tym sensie zbliża się do poetyki Mariam – słowo wyraża miłość do człowieka, świata, do Boga.

 

Choć Edyta osiągnęła w życiu zaszczyty, jej największym bogactwem – podobnie jak dla Mariam – stanie się ubóstwo w Chrystusie: „Chcę i wybieram raczej ubóstwo z Chrystusem ubogim, niż bogactwo, zniewagi z Chrystusem pełnym zniewag, niż zaszczyty; i bardziej pragnę uchodzić za obłąkańca i głupca z powodu Chrystusa (…) niż być uważanym za mądrego i roztropnego na tym świecie”. Kobiety czynu. U schyłku życia Mariam buduje Karmel w Betlejem, Edyta pisze Wiedzę Krzyża, uznane za duchowe opus magnum – studium o św. Janie od Krzyża.

Obie też w obliczu niebezpieczeństw grożących w czasach, w których przyszło im żyć, zwracają się do papieża, pisząc listy – Mariam do bł. Piusa IX, Edyta do Piusa XI. W obu wreszcie bł. Jan Paweł II widział „znak pojednania” – dla Ziemi Świętej, dla Europy.

Dla obu przeznaczeniem był zakon. Były karmelitankami, córkami wielkiej mistycznej rodziny. Tu najbardziej zbliżyły się do Boga. To Karmel dla każdej z nich był szczytem rozwoju duchowego i możliwości zespolenia ze Stwórcą. Obie odczytały swoje powołanie, powołanie kobiety:


„Oddać się miłości,

stać się całkowicie własnością kogoś innego

i zarazem całkowicie go posiadać –

oto najgłębsze pragnienie kobiecego serca (…).

Tylko Bóg może przyjąć takie oddanie

i tylko Bóg może dać się w darze tak,

że napełni sobą całą ludzką istotę

nie tracąc przy tym nic z siebie samego.

Dlatego całkowite oddanie się

jest zasadą życia zapatrzcie na Jezusa na Krzyżu” (M. Baouardy)


Mariam i Edytę łączyła wspólna droga Chrystusowego Krzyża i mądrość otrzymana na tej drodze. Mądrość Krzyża. Oblubieńcem karmelitanek stał się Baranek Boży, złożony w ofierze za grzechy świata. Krzyż był jedyną nadzieją zbawienia świata. W nim znalazły miłość, także miłość do nieprzyjaciół.


„Patrząc na przebyte doświadczenia,

dostrzega się, że wszystko służyło

dobru, Światło zrównoważyło ciemności.

(...) Ręka Boża uśmiercając,

śmierć zamieniła w życie” (E. Stein).


Kaprys Boga?


Oto święta i błogosławiona, które stały się „kaprysem” Boga. Obie pokonały drogę pełną przeszkód, zasadzek i ślepych zaułków. Edyta przebyła drogę od niezależnej intelektualistki, ateistki do zakonnicy oddanej Chrystusowi. Mariam, radośnie przeżywającą swoją codzienność, rozśpiewaną, roztańczoną nie raz brał w swoje szpony szatan. Obie, w imię miłości, nie uciekały od cierpienia. Ich życie ukazuje niezwykłe bogactwo i różnorodność Bożego działania. Dla każdej Bóg napisał scenariusz, który jest dostępny i nam, choć wybór ról nie zależy tylko od nas samych. Jedni dostąpią miłości Boga na drodze „wygaszenia światła rozumu”, dla innych tą drogą będzie naturalna, można by rzec naiwna, wiara, która nie zna zwątpienia. Dla jednych droga będzie prowadziła przez „szkiełko i oko”, dla innych przez pokorę i prostotę. Obie drogi pozwalają poznać najgłębsze tajemnice rzeczywistości. Dlatego zarówno Edyta, jak i Mariam mogłyby patronować wszystkim intelektualistom, którzy nie zdradzając swego życiowego powołania, chcą służyć Bogu poprzez służbę prawdzie.


„Kiedy będę w raju,

Bóg będzie spełniał moją wolę,

ponieważ tu, na ziemi,

ja spełniam Jego wolę” (M. Baouardy).

 

 Źródło Głos Karmelu 2011, nr 42, s. 24 http://www.wkb-krakow.pl/922/Glos-Karmelu-42-62011.html 8