Czekając na Duida


Ta książka jest już na półce. Przeczytana i dokładnie obejrzana. Odłożyłam ją w miejsce, w którym gromadzę książki ulubione.

„Czekając na Duida. Śladem szeptu amazońskiego potoku” to opowieść o podróży w białą plamę amazońskiej mapy zielonego piekła. Podróży, z której można było już nigdy nie wrócić. Stefanowi Czernieckiemu udało się dotrzeć tam, gdzie nie udało się jeszcze nikomu obcemu. Tam dokąd podróżnik pragnął się dostać prawo wstępu mieli wyłącznie miejscowi Indianie. Nawet Wojciech Cejrowski, znajomy autora, nie dawał mu żadnej nadziei na powodzenie jego wyprawy. Ale udało się. Książka jest zapisem tejże wyprawy i arcyciekawej podróży do samego gardła nieprzejednanej puszczy.

Czerniecki snuje wartkie opowieści, wszystkie dokumentuje pięknymi fotografiami. Pisze barwnie i z humorem (przezabawny rozdział „Karty z grubaskiem”) o Indianach, reżimie wojskowym Chaveza. Odkrywa najbardziej intymne i ukryte przed światem białego człowieka tajemnice i sekrety Indian, staje twarzą w twarz z przyrodą, która nie zna litości, walczy o życie z anakondami i jadowitymi wężami. Do tego świata wchodzi jednak z pokorą, bez brawury, z wyczuciem i respektem wobec dżungli (celva cerrada) i kultury Indian. To oni właśnie nauczyli go jak czekać na Duida i w ciszy amazońskiego potoku odnaleźć własne „llanero”, czyli spokój i prostotę.

„Czekając na Duida” to chyba najbardziej osobista książka Czernieckiego. Autor zabiera nas  w odległą i ekscytującą podróż,  ale dzięki niej odkrywamy nie tylko urocze zakątki dziewiczej Amazonii.  Przygodzie towarzyszą również refleksje na temat  sensu życia, wiary w Boga i Boże miłosierdzie, miłości do człowieka i Stwórcy. Piękna i mądra książka.