Pułapka gender


Od jakiegoś czasu próbuje nam się wmówić, że gender oznacza płeć kulturową - naukowcy z nurtu gender studies badają, jak w różnych kulturach i społeczeństwach rozumiana jest kobiecość i męskość. A skoro jest to dziedzina nauki to – jak można przypuszczać – posiłkuje się ona danymi empirycznymi i jest wolna od wszelkich religijnych i ideologicznych uprzedzeń. Czy jednak gender studies nie jest rodzajem pseudonaukowości, która stała się doskonałą formą kamuflażu?
 
Spór o gender nadal trwa, mimo iż, jak twierdzą niektóre media i propagatorzy tej ideologii, wszyscy mają go już dość. O co w tej batalii tak naprawdę chodzi? O ustalenia naukowe czy o strategie ideologiczne? Czy świat gender, w którym akcentuje się zmiany dotyczące pojmowania tradycyjnych ról społecznych kobiet i mężczyzn służy dobru człowieka?  Czy jest w tym świecie miejsce na wartości, którymi żyliśmy od zawsze a które są fundamentem rodziny?
 
Czytam właśnie książkę „Pułapka gender. Karły kontra orły. Wojna cywilizacji”, której autorka, Marzena Nykiel (uhonorowana w 2014 roku tytułem Ambasadora Życia i Rodziny) podjęła się próby wytłumaczenia tego, o co toczy się walka i co możemy w niej stracić. Kluczowe wydaje się być zrozumienie istoty problemu: w sporze o gender nie chodzi tylko o równość płci, czy parytety ale o nową koncepcję człowieka, który może sobie płeć nie tylko wybrać ale wybierać ją może w nieskończoność. Chodzi zatem o fundament naszej tożsamości, o to, kim będziemy i jaką przyszłość zapewnimy naszym dzieciom.
 
Czuje się w książce trud zebrania oraz opisania najbardziej wyrazistych elementów składających się na obraz ideologii gender. Jan Pospieszalski rekomendujący książkę widzi w publikacji szczegółową diagnozę problemu a w jego opinii dostrzeżenie zagrożenia to pierwszy krok do tego, by podjąć odpowiednie działania obronne. „Ta wojna toczy się o duszę człowieka, wspólnoty i narodu” – przekonuje publicysta.
 
Co zrobić by ocalić to co najważniejsze, najcenniejsze, by nie pozostać ślepym karłem przytłoczonym własną niemocą? Po pierwsze, nie dać się uśpić w rozpoznawaniu intencji wroga, zrozumieć zagrożenie, zjednoczyć siły i działać. Podsumowując, musimy mieć w sobie coś z orłów. Tylko wtedy będziemy mogli w wolności, niespętani żadną niewolą przelatywać nad graniami w bezpieczną przyszłość.